"Nie masz siebie za co karać..."

Tak brzmi diagnoza. Otóż ja siebie karzę - codziennie. Wydaję NIEzarobione przez siebie pieniądze na żarcie, które wpycham w siebie, by potem z wypełnionym maxymalnie żołądkiem lecieć do kibla "oddać" wszystko z powrotem. Codziennie. To samo. Od tygodnia.

Przyznaję nienawidzę siebie. Nie potrafię znaleźć w sobie pozytywnej cechy. Bilans moich sensownych działań jest tragiczny. Zastanawiam się po raz kolejny nad sensem egzystencji. Bo w końcu, kim ja jestem? Pasożytem. Nie dbam o innych. Myślę tylko o sobie. W dodatku nie potrafię wykorzystać wszystkich możliwości jakie daje mi życie. Już nawet nie jak trzeba, ale w ogóle.   Pamiętnik »

Historia pojęcia

Etymologicznie nazwa bulimia pochodzi od bulimis, co dosłownie oznacza "byczy głód" (limos - głód; bous - byk). Jako pierwszy użył tego określenia w II wieku n.e. Galen, do opisania choroby zwanej inaczej "wilczym głodem". Choć współcześnie trudno stwierdzić, jakiej chorobie pisał w istocie Galen, obecną nazwę jednostki chorobowej niewąpliwie zaczerpnięto z jego opisu.

Wieloletnie ujmowanie objawów bulimii w kontekście przebiegu anoreksji psychicznej przyczyniło się do późnego wyodrębnienia jej jako osobnej jednostki chorobowej. Dopiero po 1979 roku londyński psychiatra Gerald Russell wyodrębnił pewną liczbę swoich pacjentek z anoreksją, które cierpiały na "złowieszczą odmianę" tej choroby. Polegała ona na okresowych napadach żarłoczności z utratą kontroli nad ilością spożywanych pokarmów.

Dokładniejsze badania wykazały, że choć 40% anorektyczek ma okresy żarłoczności, istnieją osoby nie cierpiące na anoreksję, które też przejadają się często (częściej niż dwa razy w tygodniu) i sytuacja taka trwa dłużej niż trzy miesiące. Stało się więc jasne, że osoby te cierpią na zupełnie inną jednostkę chorobową, którą nazwano bulimią (żarłoczność), a potem określono jako żarłoczność psychiczną (bulimia nervosa).